Przeskocz do treści

1. Grudzień

W pierwszą rocznicę moich rysunkowych początków spisałem swoje doświadczenia z codziennego praktykowania myślenia wizualnego - zapraszam do lektury!

Po pierwsze: Idź na szkolenie!

W moim przypadku wszystko zaczęło się od szkolenia z myślenia wizualnego, na które trafiłem przypadkiem - jeżeli w ogóle przypadki istnieją - zaproszony przez trenera Bartosza Płazaka podczas innego warsztatu. Mówił o tym na forum grupy, lecz jakoś mnie to nie zainteresowało. Jednak po skończeniu zajęć Bartek podszedł do mnie i powiedział: „Adam, pojechałbyś na to szkolenie, może ci się ono przydać, a cena jest naprawdę dobra”. Poczułem gdzieś w sobie w środku, żeby powiedzieć: "Ok, pojadę." Potem przez całe dwa miesiące racjonalny umysł mówił: „Odbiło ci, jechać 300 km po to, żeby 2 dni rysować?! Po co Ci to?!” Coś mnie jednak wewnętrznie ciągnęło i pojechałem.

Na szkoleniu najpierw dowiedziałem się, co to jest myślenie wizualne, jak działa, a potem przeszliśmy do praktyki. Trenerem była Ania Kędzierska, która potrafiła zmotywować każdego, aby zaczął rysować. Skoro już tu jestem, pomyślałem - cóż mam do stracenia? Dostałem markery – to rysuję. Forma warsztatowa bardzo mi odpowiadała, bazgraliśmy całą sobotę i niedzielę, naprawdę dobrze się przy tym bawiąc. Dużo się nauczyłem – Ania pokazała wiele technik rysowania, przykładów, wzorów, które okazały się naprawdę proste w zastosowaniu.

Wniosek: Warto rozpocząć przygodę z myśleniem wizualnym od szkolenia. Dało mi ono podstawy, które później mogłem już samodzielnie rozwijać.

Porada: Kto obecnie prowadzi takie szkolenia? Na pewno Klaudia Tolman, sprawdź u Anii Kędzierskiej, lub Gabrysi Borowczyk, a Agata Jakuszko prowadzi Akademię Sketchnotingu przez internet!

miesiąc drugi: styczeń ->

Jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów